Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sen. Pokaż wszystkie posty

8.03.2015

Czy owady migrujące śpią?


Owady są bezkręgowcami zmiennocieplnymi o niskim współczynniku masy do powierzchni ciała. Mają duże zapotrzebowanie na energię oraz szybką przemianę materii. W normalnych warunkach życia zmuszone są więc do częstego pobierania pokarmu. Z uwagi na to, że stanowią dość łatwy łup dla drapieżników, sen większości z nich prawdopodobnie jest krótkotrwały, ale za to częsty.
Opisanym przykładem jest robotnica mrówki ognistej (Solenopsis invicta) zasypiająca ok. 253 razy w ciągu doby.
Przeliczyłam z jaką (średnią) częstotliwością owa mrówka zapada w sen:

24 godziny x 60 minut x 60 sekund  =  86.400 sekund (tyle liczy doba)
86.400 sekund : 253 zasypiań  =  ok. 341,5 sekund, czyli co 5,69 minut.
Zatem w "cyklu" trwającym 5,69 minut mrówka jest aktywna przez około 275,5 sekund (4,59 minut), a pozostałe 66 sekund przesypia.

Mrówki ogniste (ogniowe) żyją pod ziemią i dla nich pora dnia nie ma znaczenia (prawdopodobnie jest to związane ze stałą temperaturą). Natomiast inne owady wykazujące się aktywnością dzienną są uzależnione od zmiennej (w ciągu doby) temperatury, wilgotności czy dostępu do pokarmu.
   Opisy badań na muszkach owocówkach nie do końca są dla mnie jednoznaczne: była mowa o dwugodzinnym śnie w ciągu dnia (czy doby??). Przyjmuję jednak, że badacze mieli na myśli sen (odpoczynek) w ciągu dnia, natomiast w nocy, z uwagi na obniżoną temperaturę otoczenia, występuje unieruchomienie owadów będące co najwyżej "mieszanką" kilkugodzinnej hibernacji i snu.


27.02.2015

A co, jeśli owady nie śpią?


Skoro wiadomo już (mniej więcej) czym jest sen i jakie jest jego znaczenie, chcę dowiedzieć się jakie są skutki i efekty niedoboru snu. Choć informacje (zaczerpnięte z Wikipedii) dotyczą przede wszystkim snu człowieka, to jednak spodziewam się, że pewne objawy dotyczyć będą także zwierząt, w tym i owadów. Z pewnością widywałam już śpiące owady (znieruchomiałe, dziwnie niepłochliwe, które pozwalały podejść się bardzo blisko), ale czy widziałam owada niewyspanego? Jeśli nawet, to po czym można byłoby to rozpoznać?

Skutki niedoboru snu (w skrócie i ze wskazaniem tych objawów, które możliwe są także u owadów)
  • spowolnienie reakcji, 
  • zaburzenia w przetwarzaniu informacji
  • utrudnione skupienie uwagi 
  • upośledzenie aktywności układu immunologicznego
Pozostałe skutki braku snu (zaburzenia nastroju, spadek motywacji, przecenianie swoich umiejętności i podwyższona skłonność do podejmowania ryzyka, spadek zdolności twórczego myślenia i umiejętności podejmowania złożonych decyzji) jakie występują u człowieka, w przypadku owadów prawdopodobnie można pominąć.

21.02.2015

Czy owady śpią? Rodzaje snu



Wydało mi się nieco dziwne (i tym bardziej warte zbadania), iż na pytanie "czy owady śpią?" otrzymuję wyniki (odpowiedzi?) dotyczące głównie sposobów przetrwania... zimy przez różne gatunki owadów. Od razu zaznaczam, że akurat nie ta kwestia mnie interesuje, gdyż chodzi mi o "prawdziwy" sen, bądź jakąś formę stanu spoczynku owadów w ciągu doby, wynikającą z potrzeby fizjologicznej.
Najwięcej wiadomo na temat snu człowieka. Zaglądam do Wikipedii, oto pierwszy z wybranych  akapitów:

Sen – stan czynnościowy ośrodkowego układu nerwowego, cyklicznie pojawiający się i przemijający w rytmie okołodobowym, podczas którego następuje zniesienie świadomości i bezruch. Fizjologiczny sen charakteryzuje się pełną odwracalnością pod wpływem czynników zewnętrznych (w przeciwieństwie do śpiączki).
Przeciwieństwem stanu snu jest stan czuwania.
Granica pomiędzy tymi stanami jest płynna u zwierząt niższych (np. u żółwi).

Zatem, zakładając analogię, jeśli mowa o śnie (spaniu) owadów - w jego trakcie owad w ciągu doby "traci" świadomość i nieruchomieje. Po upływie odpowiedniego czasu owad wraca do pełnej aktywności (stanu czuwania). Stawonogi, a więc i owady, zaliczane są do zwierząt niższych, zatem przyjmuję, że granica pomiędzy stanem snu i czuwania jest u nich płynna.

7.11.2013

Jak śpią szablaki?


Było już po godzinie 17, gdy trafiłam na Łąkę Wschodnią. Owszem, mimo późnej pory liczyłam na to, że ważki będą jeszcze aktywne. Szczerze mówiąc, nie miałam pojęcia, kiedy rankiem budzą się do życia, jak i gdzie śpią, gdzie szukają schronienia? Obeszłam teren, na którym wcześniej je spotykałam, i nic. To było do przewidzenia. Słońce już za bardzo nie grzało, do tego wiał spory wiatr. Właśnie miałam opuścić łąkę, gdy zauważyłam coś znajomego pośród suchych już łodyg marchwi zwyczajnej. Wystarczyło uważnie się przypatrzeć i oto szablak z rozpostartymi skrzydłami uczepiony pod baldachem zaprosił mnie na sesję fotograficzną. Nie było łatwo (wiatr), ale nie poddawałam się. Byłam pewna, że ważka nie odfrunie. Jeśli nie spała (owady chyba także śpią, prawda?), to widocznie było już dla niej za późno, za zimno(?), by wyruszyć na poszukiwanie nowego schronienia. Zrobiłam kilkanaście niezbyt udanych zdjęć (wiatr kołyszący wszystkim, nisko położone słońce) i trwało to kilkanaście minut. W tym czasie zaczęłam nawet podejrzewać, że fotografuję martwy egzemplarz, ale wydało mi się to mało prawdopodobne. Ostatecznie, oceny tego mogłam dokonać później, oglądając zdjęcia na komputerze. Jednak okazało się, że jak najbardziej był żywy - zmieniał pozycję nóg.

Szablak L2013-09-18 samiec sfotografowany z prawej (godz. 17.05)

Szablak L2013-09-18[1] samiec sfotografowany z lewej strony. Mogłam go obejść ze wszystkich stron, wiedziałam, że nie ucieknie (godz. 17.15)

W końcu pozostawiłam szablaka w spokoju i ponownie zawróciłam na łąkę. Teraz wiedziałam gdzie powinnam szukać kolejnych obiektów. Już nie w powietrzu (latających), lecz uczepionych łodyg suchych roślin, np. marchwi lub wrotyczu (ale nie wiotkich traw). Niestety, bez rezultatu. Po kilku minutach, opuszczałam łąkę inną ścieżką i właśnie tam, na wysokim wrotyczu zobaczyłam drugą śpiącą ważkę. Od razu zastanowiło mnie to, że pierwszy szablak usadowił się na łodydze marchwi, ale tak, że był w jej... cieniu (można by rzec, iż patrzył w słońce). Druga ważka usadowiła się w tym samym kierunku, tyle, że wrotycz był już mocno zacieniony krzewami zasłaniającymi słońce.